W upalny, letni dzień, 1 sierpnia 1944 roku, Warszawa, miasto od pięciu lat gnębione niemiecką okupacją, nagle eksplodowało. W samo południe, o godzinie "W", tysiące młodych ludzi, słabo uzbrojonych, ale pełnych determinacji, chwyciło za broń, by stawić czoła potężnej machinie wojennej III Rzeszy. Był to początek Powstania Warszawskiego - zrywu, który na zawsze wpisał się w historię Polski jako symbol heroizmu, ale i niewyobrażalnej tragedii.
Fot. Bank Polski, Public domain / Wikimedia Commons
Aby zrozumieć Powstanie Warszawskie, musimy cofnąć się do jesieni 1943 roku. Wtedy to stało się jasne, że Polska nie zostanie wyzwolona przez aliantów zachodnich, lecz przez Armię Czerwoną. Ten fakt miał ogromne konsekwencje polityczne. Stalin, przywódca ZSRR, podejmował agresywne działania: zerwał stosunki dyplomatyczne z polskim rządem na uchodźstwie w Londynie, kwestionował przedwojenną granicę polsko-radziecką i wspierał konkurencyjne wobec legalnego rządu polskie ośrodki komunistyczne, takie jak Związek Patriotów Polskich czy Krajowa Rada Narodowa. Wszystko to stawiało pod znakiem zapytania nie tylko integralność terytorialną Polski, ale przede wszystkim jej niezależność polityczną.
Rząd polski na uchodźstwie nie mógł liczyć na skuteczną pomoc ze strony Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Dla tych mocarstw utrzymanie ZSRR w koalicji antyhitlerowskiej było absolutnym priorytetem. Już podczas konferencji teherańskiej (28 listopada - 1 grudnia 1943) przywódcy "wielkiej trójki" (USA, Wielka Brytania, ZSRR) wstępnie uzgodnili, że wschodnia granica Polski zostanie oparta na tzw. linii Curzona, a Polska miała otrzymać rekompensatę terytorialną kosztem Niemiec. Co istotne, polski rząd na uchodźstwie nie został o tych ustaleniach poinformowany. Sytuacja stała się jeszcze bardziej dramatyczna, gdy w nocy z 3 na 4 stycznia 1944 roku wojska sowieckie przekroczyły przedwojenną granicę Polski w okolicach Sarn na Wołyniu.
Początkowo kierownictwo Polskiego Państwa Podziemnego (tajne struktury państwowe działające w okupowanej Polsce) i rząd w Londynie planowały powstanie powszechne, czyli ogólnokrajowy zryw zbrojny, który miał wybuchnąć w momencie załamania się niemieckiej machiny wojennej i dotarcia wojsk Sprzymierzonych do granic Polski. Ta koncepcja była rozwijana od jesieni 1939 roku przez Służbę Zwycięstwu Polski, a następnie przez jej następców - Związek Walki Zbrojnej i Armię Krajową. Pod koniec 1942 roku, w obliczu niemieckiej eksterminacji Zamojszczyzny, plan powstania powszechnego uzupełniono o "fazę walki ograniczonej" poprzez działania partyzanckie.
Jednak perspektywa wkroczenia wojsk sowieckich na terytorium Polski wymusiła modyfikację tych planów. W związku z tym 20 listopada 1943 roku generał Tadeusz Komorowski ps. „Bór”, komendant główny AK, wydał rozkaz w sprawie przeprowadzenia tzw. akcji „Burza”. Był to plan działań, które oddziały AK i cywilne struktury Polskiego Państwa Podziemnego miały podjąć, gdy front wschodni dotrze do granic przedwojennej Polski. "Burza" miała rozpocząć się na Kresach Wschodnich i stopniowo obejmować resztę kraju. Zakładano, że jeśli nie będzie warunków do powstania powszechnego, AK będzie prowadzić wzmożoną akcję dywersyjną na tyłach wycofującej się armii niemieckiej, nawiązując, o ile to możliwe, taktyczne współdziałanie z Armią Czerwoną. Po wyparciu Niemców, oddziały AK, wraz z ujawniającymi się przedstawicielami cywilnych władz Polskiego Państwa Podziemnego, miały witać wojska sowieckie jako "prawowici gospodarze". W ten sposób chciano zamanifestować przynależność wyzwolonych ziem do Polski i fakt, że kontrolę nad nimi sprawuje legalny Rząd RP. Akcja „Burza” była więc wymierzona militarnie przeciw Niemcom, a politycznie przeciw ZSRR i podporządkowanym mu polskim komunistom.
Militarne założenia "Burzy" zostały w dużej mierze zrealizowane. Armia Czerwona często przyjmowała polską pomoc i współdziałała z oddziałami AK na szczeblu taktycznym, a dowódcy radzieccy wyrażali uznanie dla polskich żołnierzy. Jednak pod względem politycznym akcja zakończyła się klęską. Po wyparciu Niemców, formacje NKWD (radzieckiej policji politycznej) błyskawicznie rozbrajały oddziały AK. Masowo aresztowano oficerów i przedstawicieli cywilnych władz Polskiego Państwa Podziemnego. Szeregowym żołnierzom zazwyczaj dawano do wyboru wstąpienie do Armii Polskiej w ZSRR (czyli armii podległej komunistom) lub wywózkę do łagru. Tak postąpiono m.in. na Wołyniu, w Wilnie, we Lwowie, w Zamościu i Lublinie. Rządy mocarstw zachodnich biernie akceptowały działania Stalina, a wojenna cenzura i silne prosowieckie lobby w anglosaskiej prasie sprawiły, że opinia publiczna w USA i Wielkiej Brytanii nie była informowana o rzeczywistej sytuacji w Polsce.
W tej sytuacji grupa oficerów Komendy Głównej AK, skupiona wokół generałów Leopolda Okulickiego ps. „Kobra” i Tadeusza Pełczyńskiego ps. „Grzegorz”, zaczęła forsować koncepcję wywołania powstania w Warszawie. W marcu 1944 roku generał „Bór” wyłączył stolicę z akcji „Burza”. Zwolennicy powstania w Warszawie argumentowali, że taki zryw "wstrząśnie sumieniem świata" i zmusi zachodnie rządy oraz opinię publiczną do reakcji na stalinowską politykę faktów dokonanych, czego nie zdołały uczynić lokalne wystąpienia w Wilnie czy Lwowie. Przekonywali również, że wyzwolenie Warszawy przez Polaków zada kłam twierdzeniom sowieckiej propagandy, jakoby AK "stała z bronią u nogi", i postawi Stalina w niewygodnej sytuacji politycznej.
14 lipca 1944 roku generał „Bór” podkreślił w piśmie do generała Sosnkowskiego, że wobec rysującej się klęski Niemiec i zagrożenia okupacją sowiecką AK nie może pozostać bezczynna. Po latach tłumaczył, że chodziło o walkę stolicy, która reprezentuje całość i dalszą sprawę: przez zajęcie Warszawy przed Rosjanami, Rosja musiałaby się zdecydować: albo uznać Polaków, albo siłą ich złamać na oczach świata. Dodał również, że utrzymanie poprzednich założeń "Burzy", przewidujących wyprowadzenie oddziałów AK ze stolicy z bronią i amunicją, byłoby niezwykle trudne logistycznie i niemożliwe bez zauważenia przez Niemców.
Fot. Piotr VaGla Waglowski, http://www.vagla.pl, Public domain / Wikimedia Commons
Decyzja o rozpoczęciu Powstania Warszawskiego była złożona i dojrzewała przez kilka dni, pod wpływem wielu czynników.
22 czerwca 1944 roku na Białorusi rozpoczęła się wielka ofensywa Armii Czerwonej, znana pod kryptonimem „Bagration”. W krótkim czasie cztery radzieckie fronty rozgromiły niemiecką Grupę Armii „Środek”. Radziecki 1. Front Białoruski otrzymał zadanie sforsowania Bugu, dojścia do Wisły, utworzenia przyczółków na jej lewym brzegu (na północ i południe od Warszawy) oraz opanowania warszawskiej Pragi. Latem 1944 roku front wschodni znajdował się już w niewielkiej odległości od Warszawy.
3 lipca odbyła się narada z udziałem premiera Stanisława Mikołajczyka, ministra obrony narodowej gen. Mariana Kukiela i Naczelnego Wodza gen. Kazimierza Sosnkowskiego. Kukiel proponował, by w przypadku załamania armii niemieckiej AK podjęła próbę zbrojnego opanowania części kraju, dokąd mogłyby się udać polskie władze. Sosnkowski ocenił jednak, że wobec przewagi nieprzyjaciela AK nie będzie w stanie opanować większego obszaru lub poważniejszego centrum miejskiego na dłużej niż kilka dni, a taka próba może zakończyć się rzezią ludności cywilnej. Rekomendował, aby działania AK nie wychodziły poza formułę wzmożonej akcji dywersyjnej w ramach "Burzy", a powstanie powszechne nie powinno być rozpoczynane bez porozumienia z ZSRR. Niemniej, cztery dni później wydał instrukcję dla dowództwa AK, zalecającą, aby w przypadku pomyślnego rozwoju sytuacji na froncie, oddziały podziemnej armii podjęły próbę samodzielnego - choćby przejściowego - opanowania Wilna, Lwowa, czy też "innego większego centrum lub pewnego ograniczonego niewielkiego choćby obszaru" jeszcze przed nadejściem Sowietów.
21 lipca miało miejsce spotkanie generałów Komorowskiego, Pełczyńskiego i Okulickiego. Komendant główny AK wydał wstępną zgodę na rozpoczęcie powstania w Warszawie, zastrzegając, że data wystąpienia zostanie ustalona później i będzie zależała od rozwoju sytuacji na froncie. Plan ten zaakceptował również Delegat Rządu na Kraj Jan Stanisław Jankowski oraz członkowie komisji głównej Rady Jedności Narodowej. Tego samego dnia generał „Bór” wysłał depeszę do Londynu, meldując, że wydał rozkaz stanu czujności do powstania z dniem 25 lipca godzina 00.1, nie wstrzymując dotąd wykonywanej „Burzy”. 25 lipca generał „Bór” poinformował władze w Londynie o gotowości AK do walki o stolicę i poprosił o skierowanie do Warszawy polskiej 1. Brygady Spadochronowej oraz o naloty alianckiego lotnictwa na niemieckie lotniska w pobliżu miasta.
26 lipca do Delegata Rządu na Kraj Jana Stanisława Jankowskiego została wysłana z Londynu depesza (dotarła dwa dni później) podpisana pseudonimem premiera Mikołajczyka, która brzmiała: "Na posiedzeniu rządu RP zgodnie zapadła uchwała upoważniająca Was do ogłoszenia powstania w momencie przez Was wybranym. Jeżeli możliwe - uwiadomcie nas przedtem. Odpis przez wojsko do Komendanta AK." Jednak 28 lipca 1944 roku na posiedzeniu Rady Ministrów pod przewodnictwem wicepremiera Jana Kwapińskiego okazało się, że rząd takiej decyzji nigdy nie podejmował, a ministrowie byli przekonani, że 25 lipca nie uchwalili żadnej konkretnej rezolucji w sprawie pełnomocnictw dla Kraju, a przyjęli tylko zasadę wysłania dużych upoważnień dla władz podziemnych. Generałowie Stanisław Kopański (szef Sztabu Naczelnego Wodza) i Stanisław Tatar (zastępca szefa Sztabu Naczelnego Wodza do Spraw Krajowych), odpowiedzialni za łączność z Komendą Główną AK, nie zostali poinformowani o wysłaniu tej depeszy. Po latach Mikołajczyk wypierał się inicjatywy wysłania tej depeszy, oskarżając o samowolę ówczesnego ministra spraw wewnętrznych Władysława Banaczyka. Istota depeszy z 26 lipca została jednak potwierdzona depeszą wicepremiera Jana Kwapińskiego, nadaną do Komendanta Głównego AK i Delegata Rządu na Kraj 2 sierpnia 1944 roku, jeszcze przed otrzymaniem w Londynie wiadomości o rozpoczęciu powstania. Depesza Kwapińskiego stwierdzała: "w związku z sugestiami Naczelnego Wodza, by zaniechać ujawniania oraz akcji czynnej, ustalonej przez Was Rząd RP nie uważa za możliwe zmieniać swej dotychczasowej instrukcji i Waszej decyzji. Sprawy akcji czynnej i ujawnień są w Waszej tylko kompetencji. Obejmuje to i sprawę powstania." Ta depesza nie miała już wpływu na decyzję o rozpoczęciu powstania.
26 lipca odbyła się także odprawa Komendy Głównej AK. Wszyscy zebrani byli zgodni, że względy polityczne nakazują podjęcie walki o Warszawę. Jedyną kwestią sporną był moment rozpoczęcia walki. Część oficerów optowała za 28 lub 29 lipca, inni zalecali ostrożność. Dowódca wywiadu AK, pułkownik Kazimierz Iranek-Osmecki ps. „Heller”, poinformował o koncentrowaniu się niemieckich oddziałów wokół Warszawy, w tym trzech dywizji pancernych. Jednocześnie pułkownik Antoni Chruściel ps. „Monter”, dowódca Okręgu Warszawskiego AK, zameldował stan bojowy podległych mu jednostek. "Deprymujące wrażenie" wywarła informacja o mizernych zapasach broni i amunicji. Sam "Monter" pozostawał optymistą, wierząc, że brak broni zastąpi "furia odwetu", a gwałtowne i jednoczesne natarcie zaskoczy i obezwładni nieprzyjacielski garnizon, który uważał za zlepek oddziałów o miernej wartości bojowej. Generał „Bór”, w porozumieniu z delegatem Jankowskim, ocenił, że nie ma jeszcze podstaw do wystąpienia zbrojnego, ale zapowiedział, że walka w Warszawie zostanie podjęta w najbliższych dniach - w zależności od rozwoju sytuacji na froncie niemiecko-sowieckim oraz "zachowania się Niemców" w Warszawie. Ustalono, że uderzenie rozpocznie się na specjalny rozkaz dowódcy AK - nie wcześniej, niż w chwili, gdy wojska sowieckie zdezorganizują obronę niemiecką na przyczółku warszawskim oraz "gdy zarysuje się sowiecki ruch oskrzydlający Warszawę od południa". Generał „Bór” zarządził jednocześnie, że narady KG AK będą się odtąd odbywać dwa razy dziennie.
Decyzja o wywołaniu powstania w Warszawie była więc wynikiem zbiegu wielu czynników:
Powstanie Warszawskie rozpoczęło się 1 sierpnia 1944 roku o godzinie 17:00, znanej jako godzina "W". Było to wystąpienie zbrojne przeciwko wojskom niemieckim okupującym Warszawę, zorganizowane przez Armię Krajową w ramach akcji „Burza”. Była to największa operacja militarna Armii Krajowej i jednocześnie największa bitwa stoczona podczas II wojny światowej przez organizację podziemną z wojskami okupacyjnymi.
Początkowo powstańcy, mimo słabego uzbrojenia, zdołali opanować znaczne obszary lewobrzeżnej Warszawy. Walki toczyły się w wielu dzielnicach, m.in. na Woli, w Śródmieściu, na Mokotowie, Żoliborzu i Starym Mieście. Powstanie objęło swoim maksymalnym zasięgiem część lewobrzeżnych dzielnic miasta, niewielki obszar prawobrzeżnej Warszawy, a także Puszczę Kampinoską, Legionowo i okolice Marek.
Dowództwo AK liczyło na szybkie wyzwolenie stolicy jeszcze przed wkroczeniem Armii Czerwonej, co miało wzmocnić międzynarodową pozycję rządu Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźstwie i powstrzymać sowietyzację Polski. Jednak nadzieje te szybko okazały się płonne.
Po wybuchu powstania, Armia Czerwona wstrzymała ofensywę na kierunku warszawskim. Radziecki dyktator Stalin konsekwentnie odmawiał udzielenia powstaniu poważniejszej pomocy. To strategiczne zatrzymanie wojsk radzieckich na linii Wisły, tuż pod Warszawą, było kluczowe dla losów zrywu. Mimo apeli polskiego rządu na uchodźstwie i próśb o wsparcie, Sowieci pozostali bierni.
Wsparcie udzielone powstańcom przez Stany Zjednoczone i Wielką Brytanię miało natomiast bardzo ograniczony charakter. Były to głównie zrzuty broni, amunicji i zaopatrzenia, często dokonywane z dużych wysokości i w trudnych warunkach, co skutkowało znacznymi stratami i rozrzuceniem ładunków na dużym obszarze, często poza kontrolą powstańców. To wsparcie nie wpłynęło w sposób istotny na sytuację militarną w Warszawie.
W rezultacie, słabo uzbrojone oddziały powstańcze przez 63 dni prowadziły samotną walkę z przeważającymi siłami niemieckimi. Niemcy, dysponując ciężką artylerią, czołgami, lotnictwem i dobrze wyszkolonymi oddziałami, systematycznie tłumili opór powstańców, stosując brutalne metody, w tym masakry ludności cywilnej i metodyczne niszczenie miasta.
Walki były niezwykle zacięte. Powstańcy budowali barykady, kopali kanały, którymi przemieszczali się między dzielnicami, i walczyli o każdą ulicę, każdy dom. Mimo heroizmu i poświęcenia, brak wsparcia z zewnątrz, przewaga militarna Niemców oraz wyczerpujące się zapasy broni i amunicji stopniowo osłabiały siły powstańcze.
2 października 1944 roku Powstanie Warszawskie zakończyło się kapitulacją. Dowództwo AK, w obliczu beznadziejnej sytuacji, olbrzymich strat i braku perspektyw na dalszą walkę, podpisało akt kapitulacji z Niemcami.
Fot. Maria Budzanowska, Public domain / Wikimedia Commons
Skutki Powstania Warszawskiego były katastrofalne, zarówno pod względem ludzkim, jak i materialnym, a jego znaczenie dla historii Polski jest ogromne i do dziś pozostaje przedmiotem intensywnych debat.
Straty ludzkie:
Straty materialne:
Skutki polityczne:
Znaczenie historyczne: Powstanie Warszawskie uznawane jest za jedno z najważniejszych wydarzeń w najnowszej historii Polski. Mimo tragicznych skutków, stało się symbolem:
Ze względu na jego tragiczne skutki, w szczególności olbrzymie straty ludzkie i materialne, kwestia zasadności decyzji o rozpoczęciu zrywu pozostaje nadal przedmiotem debat i intensywnych dyskusji wśród historyków i społeczeństwa. Czy było to konieczne poświęcenie, czy też polityczna pomyłka? Odpowiedź na to pytanie jest złożona i zależy od perspektywy, ale jedno jest pewne: Powstanie Warszawskie na zawsze pozostanie w pamięci jako jeden z najbardziej dramatycznych i symbolicznych momentów w historii Polski.
Dlaczego Armia Czerwona nie pomogła powstańcom? Armia Czerwona wstrzymała ofensywę na kierunku warszawskim po wybuchu powstania, a radziecki dyktator Stalin konsekwentnie odmawiał udzielenia powstaniu poważniejszej pomocy, co było elementem jego polityki podporządkowywania i sowietyzacji Polski.
Jakie były główne cele polityczne Powstania Warszawskiego? Głównym celem było samodzielne wyzwolenie stolicy przed wkroczeniem Armii Czerwonej, co miało wzmocnić międzynarodową pozycję rządu Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźstwie i powstrzymać proces sowietyzacji Polski.
Jakie były straty ludzkie w Powstaniu Warszawskim? Straty wojsk polskich wyniosły około 16 tysięcy zabitych i zaginionych, 20 tysięcy rannych i 15 tysięcy wziętych do niewoli. Zginęło od 150 tysięcy do 200 tysięcy cywilnych mieszkańców stolicy.
Czy alianci zachodni wspierali powstanie? Wsparcie udzielone powstańcom przez Stany Zjednoczone i Wielką Brytanię miało ograniczony charakter i nie wpłynęło w sposób istotny na sytuację w Warszawie. Były to głównie zrzuty zaopatrzenia.
Dlaczego decyzja o wybuchu powstania jest nadal przedmiotem debat? Ze względu na tragiczne skutki powstania, w szczególności olbrzymie straty ludzkie i materialne, kwestia zasadności decyzji o rozpoczęciu zrywu pozostaje nadal przedmiotem intensywnych dyskusji historycznych.
Powstanie Warszawskie, trwające 63 dni od 1 sierpnia do 2 października 1944 roku, było największą operacją militarną Armii Krajowej i heroicznym zrywem zbrojnym Polskiego Państwa Podziemnego przeciwko niemieckim okupantom. Wybuchło w skomplikowanej sytuacji politycznej, z nadzieją na samodzielne wyzwolenie stolicy przed wkroczeniem Armii Czerwonej i wzmocnienie pozycji legalnego rządu polskiego na uchodźstwie. Niestety, brak poważniejszego wsparcia ze strony ZSRR, ograniczona pomoc aliantów zachodnich oraz przewaga militarna Niemców doprowadziły do tragicznej klęski. Powstanie pochłonęło życie około 16 tysięcy żołnierzy i od 150 do 200 tysięcy cywilów, a Warszawa została metodycznie zniszczona. Mimo katastrofalnych skutków, Powstanie Warszawskie stało się trwałym symbolem niezłomnej walki Polaków o wolność i niepodległość, a jednocześnie bolesnym przypomnieniem o złożoności i tragedii losów Polski w czasie II wojny światowej.
Krótki test wiedzy z tego artykułu - kliknij odpowiedź, którą uważasz za poprawną.
1. Kiedy rozpoczęło się Powstanie Warszawskie?
2. Kto był głównodowodzącym Armii Krajowej podczas Powstania Warszawskiego?
3. Jaki był główny cel polityczny akcji „Burza”?
4. Jakie były główne konsekwencje Powstania Warszawskiego?